Wpisane przez: Wojtek
Kategoria:
- 2015
- Dla ducha
2015-03-26 09:52:51
Dlaczego cierpimy?

Nie można kochać, jeśli nie rozumie się Tajemnicy Krzyża. Nie można w pełni iść za Chrystusem, jeśli nie akceptuje się cierpienia. Jesteśmy powołani do różnych zadań i różnymi drogami ziemskiej pielgrzymki, zmierzamy do Domu Ojca ale nie ma w tej wędrówce drogi, która nie byłaby znaczona cierpieniem. Jest ono bowiem wpisane w nasze życie od chwili narodzin aż do śmierci. Różne są tylko źródła bólu i jego natężenie. Cierpimy z powodu popełnionego grzechu, ponosząc konsekwencje złych wyborów. Cierpimy, bo ktoś inny zranił nas swoim grzechem i wtedy jesteśmy przymuszeni do dźwigania cudzego krzyża. Cierpimy, gdy decydujemy się by radykalnie pójść za Chrystusem. Jego droga jest drogą miłości, która zawsze prowadzi na Krzyż („sługa nie jest większy od swego Pana: jeśli mnie prześladowali, to i was będą prześladować” J 15,20). Pan Bóg nie chce naszego cierpienia i jak powiedziała Św. Tereska od Dzieciątka Jezus, dopuszcza je niejako „odwracając głowę”- jakby nie miał odwagi patrzeć na nasz ból. Czasami Pan chce nas „zatrzymać w biegu”, przekazać coś bardzo ważnego, uczynić w naszych sercach większą przestrzeń dla działania Ducha Świętego i przygotować na przyjęcie łask. Jest to konieczne dla naszego dobra, zawsze prowadzi do oczyszczenia serca, wzrostu miłości, bardziej skutecznej służby i czynienia wszystkiego wyłącznie dla większej chwały Boga. Są też cierpienia niewinnych. Te najbardziej bolą. Nie ma większej udręki, niż patrzeć na cierpienia dzieci ale to one właśnie uczą nas cierpieć z godnością. W świecie żyją też ukryte dusze – ofiary, które proszą o cierpienie, wynagradzając Bogu za grzechy innych. Są to dusze szczególnie wybrane, rezygnujące ze swojej woli, by pełnić wolę Boga ( „cierpienie jest tak wielką łaską, że nikt z ludzi tego nie pojmie dostatecznie, większą niż dar czynienia cudów, bo przez cierpienie dusza mi oddaje co ma najdroższego - swą wolę” – słowa Jezusa do Rozalii Celakównej).


Jak się zrodziło Apostolstwo ofiarowania cierpienia?

Modlitwa ofiarowania cierpienia została napisana podczas bolesnych zmagań z chorobą Ojca Świętego Jana Pawła II, w pamiętnym 2005 roku. Zrodziła się z cierpienia w duchowej łączności z Papieżem i z tymi, którzy wtedy płakali. Od tego roku stała się jedną z nowych inicjatyw apostolskich obrońców życia skupionych przy Centralnym Ośrodku Duchowej Adopcji na Jasnej Górze. Była przeznaczona dla ludzi obarczonych chorobą, którzy nie mieli możliwości, by czynnie włączyć się w dzieło obrony życia. Chcieli pomóc, ofiarowując swoje cierpienia w tej intencji. Wizerunek Chrystusa w Cierniowej Koronie miał być dla nich umocnieniem w chwilach udręki. Poruszająca historia Chrystusa i to niezwykłe, emanujące pięknem Oblicze kryje w sobie jakąś Tajemnicę, przyciąga ku sobie, porusza serca zapalając je do działania. W chwili obecnej, modlitwę ofiarowania cierpienia podejmują tysiące ludzi w kraju i za granicą: w parafiach i wspólnotach, szpitalach i hospicjach, podczas pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Towarzyszą jej piękne świadectwa ludzi i widome znaki Bożej Opatrzności.


Na czym polega Apostolstwo ofiarowania cierpienia?

Idea dotyczy przyjęcia codziennego krzyża i ofiarowania cierpienia w intencjach Kościoła Świętego i Apostolstwa Życia. Modlimy się o pełnię życia wiecznego dla dzieci którym nie pozwolono się urodzić. Za rodziny, aby przyjęły każde życie i chroniły je od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. Za osoby starsze, aby otoczone miłością najbliższych mogły godnie odchodzić z tego świata. Za dusze naszych zmarłych, by jak najszybciej doznały szczęścia wiecznego. Prosimy o nową jakość życia dla nas w wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii. Za umierających grzeszników, aby pojednali się z Bogiem i mogli otrzymać łaskę życia wiecznego. Apostolstwo polega na ofiarowaniu Panu Bogu wszelkich cierpień, których doświadczamy w codziennym życiu. Może to być choroba i związany z nią ból fizyczny, duchowa udręka, upokorzenie, dotkliwa samotność, utrata pracy, zdrada, złośliwa krytyka, krzywda moralna, śmierć bliskiej osoby lub inne bolesne doświadczenia.


Co to znaczy ofiarować cierpienie?

Ofiarować, to znaczy zgodzić się na Krzyż. W chwili cierpienia powiedzieć – „Panie Jezu łączę moje cierpienie z Twoim cierpieniem, wszystko co jest we mnie bólem fizycznym czy udręką duchową składam w Twoich ranach, bo w Twoich ranach jest moje uzdrowienie”. Można też posłużyć się modlitwą ofiarowania:
„Jezu, Boski Zbawicielu, przez Niepokalane Serce Maryi ofiaruję Ci moje cierpienia fizyczne i udręki duchowe, w intencjach Kościoła Świętego i Apostolstwa Życia.
Proszę, obdarz pełnią życia wiecznego dzieci, którym nie pozwolono się urodzić, otaczaj opieką rodziny, by mocą Twej łaski skutecznie oparły się zasadzkom złego ducha, z miłością przyjmując każde życie i chroniąc je od momentu poczęcia, aż do naturalnej śmierci.
Spraw, aby krzyż, który dźwigam stał się dla mnie źródłem odwagi, wyzwolenia i mocy, by cierpienie nie odebrało mi nadziei, aby wiara moja nie gasła a miłość nie ustawała. A kiedy nadejdzie kres mego życia, przybądź po mnie i zaprowadź do Twego Królestwa. Amen.”
Jeżeli okoliczności nie pozwalają na odmówienie modlitwy, wystarczy spojrzeć na wizerunek Chrystusa i połączyć się z Nim duchowo. Ważne jest by wizerunek był umieszczony w widocznym miejscu i przypominał nam nie tylko o ofiarowaniu cierpienia ale także o tym, że w tej trudnej chwili Jezus jest z nami i Jego Serce cierpi w naszym sercu („On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści” – Iz 53,4).


Dlaczego akt ofiarowania jest taki ważny skoro Bóg i tak wie, że cierpimy?

To prawda, ale ważne jest byśmy uczynili to świadomie. Jezus umarł za nas na Krzyżu. Był to najbardziej haniebny rodzaj śmierci, ale ta śmierć otworzyła nam drogę do Królestwa Niebieskiego. Nasze cierpienie jakiekolwiek by ono nie było, wielkie czy małe, złączone z cierpieniem Boga ma wartość nadprzyrodzoną. Krzyż promieniuje na odległość i ma nieograniczony zasięg. Łaska Boża może dotknąć człowieka w każdym czasie i miejscu. Ofiarowane przez nas cierpienie, mocą Chrystusowego Krzyża może zniewolonemu nałogiem człowiekowi przynieść wyzwolenie, umierającemu grzesznikowi pojednanie z Bogiem, zrozpaczonemu nadzieję, biednemu pomocną dłoń. Ojciec Święty Jan Paweł II w liście apostolskim do chorych napisał: „ słabość wszelkich cierpień człowieka może przeniknąć ta sama Boża moc, która objawiła się w Krzyżu Chrystusa” – SD 23.


Jaką wartość ma cierpienie i czego może nauczyć człowieka?

Cierpienie jest próbą wiary. Jest sprawdzianem naszej miłości. Dotyczy to zarówno osoby cierpiącej jak i tych, którzy razem z nią uczestniczą w doświadczeniu Krzyża. Cierpienie upokarza, przygniata ciężarem bolesnych przeżyć, napawa lękiem. Człowiek cierpiący jest trudny, przechodzi okresy kryzysu, buntu który osłabia wolę, chwile bezradności, przerażenia, zniechęcenia i samotności. Trzeba wielkiej cierpliwości, delikatności i wrażliwości na którą przy cierpiącym człowieku nie zawsze nas stać, bo cierpienie którego jesteśmy świadkami obnaża również naszą własną słabość, egoizm, małoduszność, brak wyrozumiałości. Pokazuje prawdę o nas samych. W swojej bezradności wołamy do Boga by nas przemienił , byśmy mogli pomóc cierpiącemu. Uświadomić mu, że ból fizyczny, duchowa udręka nigdy nie są daremne, że właśnie w tych bolesnych godzinach dusza gromadzi swój największy skarb. Chory jest darem dla nas. Uświadamia nam czym jest łaska zdrowia i wyzwala w nas wdzięczność , a także pragnienie dobrego wykorzystania czasu. Ludzie zwykle mówią „czas to pieniądz”, zaś Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński zawsze powtarzał, że „czas to miłość”. Cierpienie jest zatem zaproszeniem do głębokiego rachunku sumienia z czasu który powierzył nam Bóg.


Czy Apostolstwo cierpienia dotyczy wyłącznie ludzi przewlekle chorych?

Do apostolstwa mogą się włączyć wszyscy, chorzy i zdrowi, ludzie młodzi i sędziwi wiekiem. Nie ma takiego człowieka który w swoim życiu nie przeżywał by bolesnych doświadczeń. Chodzi o to by zrobić z nich pożytek duchowy. Nic tak nie ubogaca człowieka, jak bezinteresowny dar cierpienia, powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II. Ofiarować można każde cierpienie bez względu na to, czy będzie to akt jednorazowy, bo cierpienie było chwilowe (np.: ból głowy, zęba, i.t.p.), czy trwające dłuższy czas. Chodzi o to, by tego aktu dokonać. Istnieje tajemnicza więź między cierpieniem, ofiarą a darem życia. Gdyby ludzie zrozumieli, że bolesne doświadczenia mogą stać się siłą twórczą i źródłem życia dla innych, wybierali by inne wartości. Nie byłoby przemocy, aborcji i eutanazji, a ludzi chorych, niepełnosprawnych, sędziwych wiekiem traktowano by z szacunkiem i miłością.


Dlaczego w dzisiejszym świecie tak mało mówi się o cierpieniu?

Dzisiejszy świat promuje inne wartości. Liczy się przede wszystkim przyjemność, kariera, sława, pieniądze, wieczna młodość. Cierpienie to temat niewdzięczny. Człowiek boi się nawet o nim rozmawiać. Stąd też pomija się ten temat w prasie i mediach. Eliminuje się wszelką słabość, zastępując ją kultem siły, władzy i użycia. Można pięknie o cierpieniu mówić lecz trudniej je przyjąć. Ludzie uciekają od osób chorych jakby się bali „zainfekować” cierpieniem. Lepiej się nie angażować, nie patrzeć i nie przeżywać. Jak najszybciej pozbyć się problemu. Dlatego jest coraz więcej ludzi bezgranicznie samotnych, lękających się o swoją przyszłość, drżących o to aby nie znaleźć się w Domu Opieki Społecznej. Wielu ludzi „choruje” dzisiaj na brak miłości. Człowiek chory czuje się bezużyteczny, przytłacza go świadomość , że jest ciężarem dla innych. Czasem w poczuciu winy za to obciążenie, opuszczony przez najbliższych i przyjaciół – godzi się na eutanazję ale tak naprawdę jest to krzyk jego serca o miłość.


Czy człowiek może cierpieć bezużytecznie?

Jezus powiedział – „jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” Mk 8, 34. Przyjęcie cierpienia tak samo jak jego odrzucenie jest aktem wolnego wyboru człowieka. Jeśli ktoś odrzuca Krzyż - nie może korzystać z jego odkupieńczej wartości. W każdym czasie i w każdym miejscu człowiek może wybrać los dobrego lub zbuntowanego łotra. Przekląć Boga i swój los, czyniąc cierpienie bezużytecznym i beznadziejnym lub ofiarować je Bogu. Najważniejszy jest – nie charakter cierpień, lecz sposób przyjęcia ich przez człowieka (Św. Augustyn). Pan Bóg nigdy nie pozostawia człowieka samemu sobie, zawsze daje łaskę i moc by przejść zwycięsko przez trudne doświadczenia. Zawsze też dodaje człowiekowi odwagi, by wypowiedział swoje – tak. Rozświetla drogę pośród ciemności i wyprowadza ku światłu, ze śmierci ku zmartwychwstaniu i życiu.


Czy człowiek zawsze potrafi przyjąć cierpienie z miłością?

Każdy pisze swoją Ewangelię cierpienia sam. Cierpienie jest obce naszej naturze. Trudno je przyjąć. Przychodzi często bez zaproszenia, a kiedy dopada człowieka ból fizyczny, czy udręka duchowa, pragnie się tylko jednego – by przestało boleć. Dlatego często dodatkowym obciążeniem jest to, że się je źle znosi. Pocieszające są dla nas słowa Św. Tereski : „chcielibyśmy wielkodusznie godzić się na cierpienie i nigdy się nie załamywać – złudzenia”. Wszyscy potrzebujemy mocy Ducha Świętego i wielkiej pokory, by je przyjąć i uczynić z niego dar. Uczą tego Święci i dzieci. Jak właściwie przeżywać cierpienie pokazał nam całym swoim życiem Ojciec Święty Jan Paweł II. A kiedy odchodził do Ojca świat właściwie odebrał to przesłanie – bo na chwilę zamarł w milczeniu zatapiając się we łzach i cichej modlitwie.


Co zrobić, by nie lękać się krzyża?

Piękną odpowiedź na ten temat dała Matka Teresa z Kalkuty:
„Spójrz na Krzyż, a zobaczysz głowę Jezusa, pochyloną, by cię pocałować; Jego ramiona rozwarte, aby cię objąć; Jego serce otwarte, by cię przyjąć, by zamknąć cię w swojej miłości. Skoro wiemy, że Krzyż jest znakiem największej miłości Chrystusa do ciebie i do mnie, przyjmujemy Jego Krzyż we wszystkim, co zechce nam dać i oddajemy Mu z radością wszystko, co chce zabrać. Jeśli będziemy tak postępować, świat pozna, że jesteśmy Jego uczniami, że należymy do Jezusa, że czyny, które wykonujemy, ty i ja, i wszyscy bracia i siostry, nie są niczym innym jak naszą miłością wcieloną w życie” (MTC, 333-334).

Opracowała: Wiesława Grzeszczak-Kowalska

Podziel się:
sledzik
Facebook
2017-12-11 - poniedziałek
16:00ulice MORACZEWSKIEGO, OLEANDRÓW, DOJAZDOWA
1. czytanie(Iz 35, 1-10)Sam Bóg przyjdzie, aby nas zbawićPsalm(Ps 85 (84), 9ab i 10. 11-12. 13-14 (R.: por. Iz 35, 4d))Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawićAklamacja()Alleluja, alleluja, allelujaEwangelia(Łk 5, 17-26)Chrystus uzdrawia duszę i ciało Kolejne dni: jutro najbliższa niedziela
06:45RORATY: GREGORIANKA 11: + Krystyna [K] Nowińska – Stępień
17:30W 1 rocznicę urodzin Anna Dziękczynna z prośbą o Boże błogosławieństwo
18:00+Marianna Baranowska prosząc dobrego Boga o dar nieba i szczęście wieczne dla niej
<--poniedziałek
2017-12-11
-->
brak osób zadeklarowanych na wybrany dzień
zgłoś się
zgłosić można się jedynie na dni przyszłe
Strona korzysta z plików cookies w celu zapewnienia działania
wszystkich zawartych tu usług.
Możesz określić warunki przechowywania lub
dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.ok
Wiadomości
Prześlij wiadomość
Szukaj
Odwiedziło nas:
000000